Moje, Twoje, nasze, czyli rzecz o rodzeństwie cz. I

Pewnie będzie to część jedna z wieeelu, bo to rodzeństwo to nie jest taka łatwa sprawa. Tym bardziej jak ma się trzy lata, a z drugiej strony 17 miesięcy i trzeba jakoś funkcjonować. Choć już i tak jest lepiej niż na początku, bo początek był… średni.

Przygotowania do narodzin brata

okazywała go i cieszyła się. Jednocześnie całkiem przez przypadek kupiliśmy Gabrysi kolejną książkę o Puciu, tym razem „Pucio umie opowiadać”, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że historia jest o tym, jak Pucio czekał na dzidziusia! Bardzo długo więc i nasz dzidziuś nazywany był Bobo, bo Gabi po przeczytaniu od razu załapała i pokazywała, że u mamy jest Bobo 😊 a tak właśnie ma na imię młodszy brat bohatera książki. Żeby nie okazało się, że Gabrysi ktokolwiek zamierza zabrać miejsce w łóżeczku w sypialni, bo wciąż spała z nami, już w pierwszym trymestrze ciąży kupiliśmy dla niej łóżko i jak „dorosła” dziewczyna zaczęła spać w swoim pokoju – była przeszczęśliwa. A łóżeczko na parę miesięcy zniknęło. Wszelkie zmiany związane z narodzinami Kajtka staraliśmy się załatwiać stopniowo, nie na raz, żeby brat nie został „posądzony” o zabranie czegokolwiek 😊 I tak doczekaliśmy przyjścia na świat małego braciszka.

Pierwsze miesiące w domu – zupełna rewolucja

Pierwszy moment, gdy przyjechaliśmy z Kajtkiem do domu był cudowny – Gabrysia zaglądała do nosidełka, całowała brata i bardzo się cieszyła, że jest w domu, tak samo jak mama, która zniknęła na trzy dni. Chyba największym problemem od pierwszej chwili była mama i to, że trzeba się nią dzielić. Dlatego starałam się jak mogłam nie pokazywać Gabrysi, że cokolwiek traci, w związku z pojawieniem się brata. Ile razy karmiłam Kajtka, czytając jednocześnie książkę Gabi – to jest nie do policzenia. Mimo wszystko zdarzały się sytuacja, kiedy po prostu nie mogłam jej pomóc – podać wody, ubrać czy położyć spać. Na to wkraczał tata, który spisał się na medal, bo nie pozwolił Gabrysi na żadną samotność. Nie zmienia to faktu, że Kajtek stał się dla Gabi problemem – z którym musiała sobie jakoś poradzić. I chociaż próbowaliśmy ją wciągnąć w drobne rzeczy, jak kąpiel czy zmiany pieluch, to stanęła okoniem i postanowiła nie zwracać na brata uwagi.

 

Coraz większe zdenerwowanie na brata

 

No a potem, gdy Kajtek zaczął już raczkować, wyciągać rączki po różne rzeczy i być bardziej obecny w przestrzeni mieszkania – zaczęło się prawdziwe zdenerwowanie na brata. Bo jak to, że sięga po zabawkę? Dlaczego on zajmuje przestrzeń, która była do tej pory tylko Gabrysi. I przede wszystkim – wózek jest mój i ja nie będę chodzić, to Kajtek ma chodzić. Bo z wózkiem dziecięcym to postanowiliśmy kupić taki dla dzieci rok, po roku – mieliśmy siedzenie i gondolę i to się na początku sprawdzało super. Później jednak nie kupowaliśmy drugiego siedzenia, tylko pozbyliśmy się gondoli – głównie z oszczędności. Co Gabrysia przyjęła z lekką niechęcią. Okazało się jednak, że szybko odnalazła się w całej tej sytuacji i zaczęła jeździć… na dole wózka. W ten sposób przejeździliśmy całe wakacje 😊 Do dzisiaj, gdy Gabi nie chce się już chodzić, to wskakuje do spodu wózka. No ale brat we wszystkich innych miejscach pozostał, więc łatwo nie było. Do czasu.

Im Kajtek starszy, tym lepsze relacje naszych dzieci

Na początku miało być ciężko i było, później miało być już lżej i faktycznie jest. Przyszedł taki czas, kiedy nasze dzieci zaczęły się dogadywać. Kajtek co prawda jeszcze niespecjalnie mówi, ale potrafi świetnie komunikować swoje potrzeby, także do siostry. No i stał się świetnym kompanem do psocenia. I teraz, gdy tylko jednemu wpadnie do głowy szalony pomysł – skoki z sofy na poduszki, robienie brody z piany czy wielkie ucieczki nago z łazienki – drugi od razu to podłapuję. Na pewno w złapaniu komitywy pomogło nam przedszkole, które jest w tym samym budynku co żłobek Kajtka i dzieci rano i popołudniu są razem w zbiorczej grupie. I warto było przeczekać ten trudniejszy czas, gdy teraz widzę, jak dobrze im jest razem. To czego nie robiliśmy Gabrysi to nie kazaliśmy się jej nigdy opiekować bratem, nie miała obowiązków w stylu „patrz na brata”, „zawołaj nas, gdy Kajtek…” itp. Wszystko mogła przy nim robić, nic nie musiała. Nie musiała się też dzielić zabawkami, ani się z nim bawić. Myślę, że dzięki temu teraz jest tak chętna do dzielenia się z nim, sama wymyśla też wspólne zabawy. Wciąż są momenty, w których Gabrysia w złym humorze krzyczy „Niech Kajtek stąd wyjdzie, nie chce go tuuuu”, ale to jej pełne prawo – do własnej przestrzeni i do emocji, nawet jeśli nie zawsze łatwych. W takich sytuacjach staramy się ich izolować, nie zmuszać do kontaktu i za chwilę sami odnajdują się i zaczynają kolejne zabawy.

A jak u Was wyglądają relacje rodzeństwa? Jaką macie różnicę w wieku Waszych dzieci i czy Wam się to sprawdza? Zapraszamy do dyskusji!

Related posts

Czy wybrać przedszkole Montessori dla dziecka?

Jakie buty dziecięce najlepiej wybrać?

Ferie z dziećmi, czyli nasz zimowy wypoczynek

2 komentarze

Jeannine Godel 16 września 2023 - 01:54
To jest naprawdę cenna informacja.
Tamala Woollen 18 września 2023 - 11:47
Ten blog zawsze poprawia mi nastrój.
Add Comment

Ta strona korzysta z ciasteczek. Jeśli nie masz nic przeciwko - zamknij tę wiadomość! :) Czytaj więcej