Pierwsze kolonie dla dziecka – kiedy je wysłać?

Pierwsze kolonie dla dziecka

Pierwsze kolonie dla dziecka to przeżycie nie tylko dla malucha, ale też rodziców. Martwią się oni o to, jak dziecko się zaaklimatyzuje, czy poradzi sobie wśród nieznanych mu dzieci i osób. To ważna decyzja, dlatego warto podejść do tego z głową. Kiedy pierwszy raz wysłać dziecko na kolonie lub obóz? Spróbujemy dziś odpowiedzieć na to pytanie.

 jakie tabletki na odchudzanie

Pierwsze kolonie dla dziecka – kiedy?

Pierwsze pytania i dylematy pojawiają się wraz z myślą o tym, kiedy po raz pierwszy dziecko może jechać, a może kiedy powinno jechać na kolonię?

Odpowiedzi jest tyle ile dzieci, bo to bardzo indywidualna kwestia. Jedni mają 6, 7 lat, inni – 10, 11. Jednak, niezależnie od wieku, jedno jest pewne: dziecko musi samo tego chcieć. To niezbędny warunek, żeby jego wyjazd okazał udany, a rodzice byli spokojni.

No właśnie, spokojni rodzice… Strach dorosłych utrudnia dziecku podjęcie decyzji o wyjeździe, lęk komunikuje dziecku, że sytuacja w której ma się znaleźć jest zagrażająca!

 jakie tabletki na odchudzanie

Zatem, aby dać dziecku poczucie bezpieczeństwa, niezbędne w procesie oddzielenia i rozłąki, rodzice muszą sobie poradzić ze swoimi emocjami. To od gotowości rodziców często zależy gotowość dzieci. Dzieci dostrajają się do energii i podprogowego przekazu, który wysyłają dorośli.

Miłość, zaufanie i więzi rodzica z dzieckiem oparte na szacunku sprawiają, że rozłąka nie jest niczym strasznym i traumatycznym, bo dziecko, które ich doświadcza, ma wbudowane poczucie własnej wartości, pewność siebie i wewnętrzną stabilizację.

Drzewo, zanim wypuści liście i zaowocuje, najpierw musi się ukorzenić. Takimi korzeniami dla dzieci są właśnie więzi oparte na szacunku, zaufaniu i miłości. Z kolei największy ich rozkwit i rozwój następuje wtedy, gdy dziecko opuszcza swoją strefę komfortu. Wówczas żadne wiatry i burze, czyli na przykład właśnie rozłąka, nie są w stanie ich zachwiać.

Przestrzeń emocjonalna, jaka tworzy się w wyniku rozłączenia, jest bardzo potrzebna do kształcenia się struktury psychologicznej dziecka. Żywa, samodzielnie zdobyta wiedza jest dla dziecka najlepszym „pokarmem”. Większość jego odkryć, refleksji i wniosków jest efektem samodzielnych doświadczeń. Dzieci żyją w nieustannym poszukiwaniu samodzielności, to ona prowadzi ich do rozwoju.

Ale czy dziecko da sobie samo radę? – zapytacie… Otóż, dzieci dopasowują się do warunków, które stwarzają im dorośli…

Jestem instruktorką tańca, podczas wyjazdów na turnieje, obozy wakacyjne lub podczas biwakowania (nocowania) na sali tańca, mam pod swoją opieką pięćdziesiątkę dzieci. W większości są to dziewczynki, a przeważająca ich część ma długie włosy. Większość dziewczynek na początku naszej relacji prosiła o pomoc w czesaniu. Fizycznie i czasowo jest to niemożliwe, żeby każdą w tym wesprzeć, dlatego jednym z warunków bycia członkiem naszego zespołu/formacji jest samodzielność. Samodzielne czesanie, przyrządzanie sobie prostych posiłków, oraz samodzielne „ogarnianie” siebie i swoich potrzeb.

Dlaczego o tym wspominam? Cóż okazało się bowiem, kiedy to „rozporządzenie” weszło w życie? Dzieci zaczęły wykonywać te wszystkie czynności samodzielnie również w domu. Jakież było zdziwienie ich rodziców, że dzieci potrafią, Jaka wdzięczność za motywację do działania, np. robienia kolacji!

Oczywiście są sytuacje, kiedy dziecko sobie z czymś nie radzi, wówczas zwraca się ze swym problemem do starszych koleżanek z zespołu. Najczęściej na tym szczeblu wszystko zostaje rozwiązane, jeśli jednak nie, dopiero wtedy dzieciaki przychodzą do mnie i wspólnie radzimy sobie z sytuacją.

Dzieci z natury są otwarte, chętnie się uczą, lubią i potrzebują być potrzebne. Dlatego warunki panujące na koloniach i rozpiętość wiekowa uczestników są najlepszą z możliwych szkołą życia oraz nauką budowania relacji.

A co z tęsknotą? Tęsknota jest OK! Świadczy o prawidłowych relacjach. Oswajać się z nią można znacznie wcześniej niż w wakacje. Weekendy np. u dziadków, u kuzynów, koleżanek czy wycieczki szkolne to świetne przygotowanie do dłuższej rozłąki.

A jeśli dziecko nie dzwoni i się nie odzywa, to bardzo dobrze! To znaczy, że świetnie się bawi, i że wszystkie jego potrzeby są spełnione. A, żeby tak było, niech jedzie tam, gdzie będzie robić to, co lubi. Rozwijanie oraz pogłębianie wewnętrznych zainteresowań oraz pasji wypełnia duszę, uszczęśliwia i wysyca. Zatem to, co możecie, drodzy rodzice, zrobić dla swoich pociech w te wakacje, to pozwolić im to poczuć 🙂

Joanna Bąk
Akademia Edukacji i Rozwoju Majki Jeżowskiej

 

Publikacja zaczerpnięta z: madrzy-rodzice.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *