Dziecko? Tak, ale dopiero po trzydziestce?

Studia, praca, kariera i finansowe zabezpieczenie lub podróże. Tak coraz częściej wygląda sposób na życie wśród Polek. Dlatego też coraz częściej zdarza się tak, że Polka rodzi swoje pierwsze dziecko dopiero w wieku 30 lat. Czy mają rację?

Późne macierzyństwo? Dobry pomysł?

– Późne macierzyństwo to jeden z wyznaczników współczesnych czasów – mówi Małgorzata Lesińska-Sawicka, autorka książki „Późne macierzyństwo. Studium socjomedyczne”. – Coraz świadomiej kreujemy swoje życie, staranniej się odżywiamy, jesteśmy coraz bardziej aktywne i przez to zdrowsze. To rodzi nastawienie – skoro jestem zdrowa, dbam o siebie, to mogę urodzić zdrowe dziecko również za kilka lat. Medycyna rozwija się dynamicznie, mamy nowoczesne metody diagnozowania i leczenia. Nawet w łonie matki. To kolejna uspokajająca informacja: nie muszę się spieszyć.

Wiele kobiet świadomie odkłada macierzyństwo na późniejsze fazy swego życia, ale też spora grupa nie może mieć dziecka wcześniej, bo leczy się z powodu niepłodności. Nie ma partnera, z którym chciałaby mieć potomstwo. Ma niepewną pozycję zawodową. Udowodnione jest, że starsza kobieta może zapewnić lepsze warunki do rozwoju dziecka dzięki stabilniejszej pozycji zawodowej, materialnej itp. Sama zdecydowałam się na macierzyństwo w wieku 35 lat, bo dopiero wtedy nastał ten właściwy moment.

Na dziecko musi przyjść pora

Współczesna trzydziestolatka jest otwarta, nie musi niczego udowadniać. Żyje szybko i ciekawie. Nie wygląda ani nie czuje się tak, jak jej rówieśniczki z XX w. Wręcz przeciwnie. Bliżej jej do rolek niż roli troskliwej matki. Stabilizacja finansowa i zawodowa zapewniają jej poczucie bezpieczeństwa, dodają pewności siebie. Jest ambitna. Podchodzi do siebie odpowiedzialnie i z większą świadomością niż kobiety z pokolenia jej matki. Stereotypy związane z rolą kobiety w rodzinie odpływają w siną dal. Macierzyństwo traktujemy… zadaniowo. Świadome sytuacji, przygotowane na nowe obowiązki, nierzadko z dokładnie zaplanowaną ścieżką rozwoju pociechy.

Ginekolodzy: wykształcone pacjentki w tym wieku rzadko przychodzą z ciążą z tzw. wpadki. Zazwyczaj planują i przygotowują się do niej z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem: wykonują badania, biorą kwas foliowy, nie palą. Bogate w wiedzę na temat swojego organizmu, rozwoju płodu, porodu, połogu, staranniej wypełniają zalecenia, przywiązują większą wagę do diety, wypoczynku, badań kontrolnych, zadają więcej pytań.

Ciężarne czterdziestolatki dbają o siebie jak nigdy dotąd, bo wiedzą, że trzeba mieć kondycję, aby karmić i przewijać w nocy, a potem nadążyć za kilkulatkiem. Co ciekawe, psychologowie proszeni o porównanie macierzyństwa przed i po 30. urodzinach, tylko w tej drugiej opcji wymieniają więcej zalet niż wad: większe perspektywy dla rozwoju dziecka, lepsza sytuacja materialna, większe szanse na dobre wykształcenie, więcej cierpliwości i zaufania ze strony rodziców.
Nierzadko powołują się na badania szwedzkich naukowców, porównujących rodzeństwa z różnicą wieku dziesięć lat. Okazało się, że dzieci urodzone przez kobiety w 40. roku życia lub później były wyższe, osiągały lepsze wyniki w szkole i częściej kończyły studia. Z tych samych badań wynika, że późna ciąża służy również kobietom: kilkudziesięciokrotny wzrost stężenia hormonów – progesteronu i estrogenu korzystnie wpływa na stan skóry, włosów, kondycję całego organizmu. Daje większy napęd życiowy.

Co na to same zainteresowane?

– O tym, że czas na dziecko, pomyślałam w wieku 36 lat – wspomina Dorota Chotecka, aktorka, żona Radosława Pazury. – Wcześniej rozmawialiśmy o tym nieraz, ale wydawało nam się, że jeszcze jesteśmy młodzi, nie mamy ślubu, mieszkania, warunków dla niemowlaka. Trochę czasu zajęło mi też odkrywanie, czego naprawdę chcę od życia. Na dwie kreski na teście czekałam cztery lata. Ciążę znosiłam rewelacyjnie. Do ósmego miesiąca pracowałam na planie drugiej serii „Rancza”. Klara ma dziś 10 lat. Wciąż w późnym macierzyństwie widzę same korzyści. Nigdy nie zdarzyło mi się pomyśleć: jest trudno, bo jestem starsza niż inne mamy. Każdy etap życia Klary jest dla mnie fantastyczny. Im dalej w las, tym cudniej. Nauczyłam się jeździć na nartach, żebyśmy mogły robić to razem. Wcześniej w ogóle mnie to nie kręciło. Dbam o siebie. Przejmuję się tylko ważnymi sprawami. Wszystko mi się chce. Czuję, jakbym dostała drugie życie.
Małgorzata Socha, Agnieszka Dygant, Małgorzata Kożuchowska, Dorota Chotecka, Agnieszka Maciąg, Katarzyna Skrzynecka, Bogna Sworowska, Joanna Brodzik, Otylia Jędrzejczak. Trend na macierzyństwo w wieku 30+ rozpowszechniają znane mamy: celebrytki, aktorki, modelki, dziennikarki. I bardzo chwalą sobie dojrzałe, świadome macierzyństwo.

– Po raz pierwszy zostałam mamą w wieku 21 lat, drugą córkę urodziłam po 28. urodzinach, a bliźniaki przyszły na świat tuż przed 43 – wylicza Małgorzata Lewińska, aktorka, autorka bloga o ciąży bliźniaczej „Malgosiadokwadratu”. – Przy pierwszej córce kierowałam się intuicją, przy drugiej doświadczeniem, teraz celebruję macierzyństwo. Zwracam uwagę na szczegóły. Bardziej koncentruję się na potrzebach dzieci. Poświęcam im więcej czasu niż starszym córkom w tym wieku, eksperymentujemy z różnymi zajęciami. Założyłam blog, gdzie opowiadam o swoim macierzyństwie, dzielę się zdobytą wiedzą i doświadczeniami. Oczywiście, że towarzyszyły mi różne lęki związane z tak późną ciążą, ale nigdy nie zakładałam, że dzieci mogą być chore. Będąc w ciąży, zrobiłam wszelkie możliwe badania, aby być przygotowaną na różne sytuacje.

Druga strona medalu

Dlaczego lekarze namawiają, abyśmy zachodziły w ciążę w wieku 25 – 30 lat?
– Jako lekarz mówię: z punktu widzenia biologii i medycyny najbardziej optymalny wiek na ciążę to wciąż 20 – 25 lat. Jednak trzeba też brać pod uwagę realia: obecną sytuację społeczno-kulturową, styl życia współczesnych kobiet – mówi prof. Piotr Sieroszewski, kierownik Kliniki Medycyny Płodu i Ginekologii, i Katedry Ginekologii i Położnictwa UM w Łodzi. – Gdy kobieta dba o siebie, jest zdrowa, sprawna fizycznie, nie ma nadwagi, można przyjąć, że wiek 30 lat jeszcze jest OK na zajście w pierwszą ciążę. Natomiast nie przesuwałbym tej granicy do 35 lat. Fakt, że dbamy o siebie, pozwala uniknąć wielu chorób lub opóźnić ich wystąpienie, trzymać organizm w dobrej formie. Jednak ciąża zawsze jest dużym wyzwaniem dla organizmu kobiety. W jej ciele rośnie i rozwija się drugi człowiek, który w momencie porodu będzie ważył ok. trzech kilogramów. Do tego potrzebuje dużych ilości substancji odżywczych, wymagany jest ogromny przepływ krwi. I organizm kobiety musi temu podołać – młody daje sobie radę bez problemu, starszemu jest trudniej. Ciąża może uwidocznić wszelkie słabe punkty, przyspieszyć rozwój np. cukrzycy, problemów z krążeniem, nadciśnienia. Z wiekiem rośnie również ryzyko wystąpienia wady genetycznej u dziecka, np. zespołu Downa – dodaje specjalista.

Będziesz mamą? Gratulacje!

Jeśli masz 35 lat i więcej, możesz skorzystać z programu bezpłatnych badań prenatalnych, dzięki którym upewnisz się, czy twój maluszek jest zdrowy. Wykonuje się je bezpłatnie, a adresy poradni można znaleźć na stronach NFZ. Nie martw się na zapas. Trzydziestolatka, trzydziestopięciolatka, czterdziestolatka, która żyje świadomie, nie pali, zdrowo się odżywia ma prawie takie same szanse urodzić zdrowe dziecko jak młoda mama. Nawet większe, gdy porównasz siebie do sfrustrowanych, nieodpowiedzialnych, zaniedbanych fizycznie i palących dwudziestolatek. Większość dzieci dojrzałych mam, bo aż 96 na 100 noworodków, przychodzi na świat całkowicie zdrowa. Spośród czworga dzieci urodzonych z wadami, dwoje ma niewielkie defekty, które mogą być wyleczone lub nie wpływają na codzienne życie.

Niepokoi cię ryzyko zespołu Downa? Według danych statystycznych w przypadku dwudziestopięciolatek zespół Downa zdarza się raz na dwa 2 tys. porodów, wśród trzydziestolatek raz na 800, u trzydziestopięciolatek raz na 350, a wśród czterdziestolatek raz na 100. U czterdziestopięciolatek raz na 10. Tłumacząc w dużym uproszczeniu, dzieje się tak, ponieważ im komórka jest starsza (a ma tyle lat co matka), tym częściej dochodzi do pomyłek w trakcie jej podziału. Ale z badań nad dziećmi z zaburzeniami chromosomalnymi wynika, że w grupie 1000 ankietowanych tylko sześcioro zostało urodzonych przez mamy 30+.

– Sam jestem dzieckiem dojrzałych rodziców – mówi profesor Sieroszewski. – Mama urodziła mnie w wieku 42 lat. Tata miał 56 lat. Nigdy nie odczułem, aby mnie rozpieszczali, ani nie miałem kompleksów z powodu ich wieku. Z obojgiem rodziców miałem bardzo dobry kontakt. Oczywiście, że nie grali ze mną w piłkę, ale też nie przypominam sobie innych rodziców, którzy to robili. Tato, profesor medycyny, był wiecznie zajęty pracą. Za to mama bardzo angażowała się w moje wychowanie i naukę. Musiała wszystko wiedzieć, co – delikatnie mówiąc – niekoniecznie było pożądane z mojej strony. Była nawet przewodniczącą komitetu rodzicielskiego. Tato zmarł w wieku 78 lat, w trakcie moich studiów. Mama do dzisiaj jest w bardzo dobrej formie jak na swój wiek. Dziecko traktuje rodzica jak rodzica, bez względu na to, ile ten ma lat. Nigdy nie żałowałem, że moja mama nie jest młodsza.

Publikacja zaczerpnięta z: kobieta.wp.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *