Czego boi się przyszły tata?

czego boi się przyszły tata

Wiadomość o ciąży wywołuje masę leków, nie tylko u przyszłych mam, ale też ojców. Czego boi się przyszły tata? Sprawdź odpowiedź na to pytanie, czytając najnowszy wpis.

Czego się boi przyszły tata? Niejeden mężczyzna czuje, że wraz ze zbliżającym się terminem porodu ogarnia go coraz więcej wątpliwości, czy sobie poradzi? Zadaje sobie pytania, czy zdoła utrzymać powiększoną rodzinę, czy będzie miał jeszcze czas na wędkowanie i czy dziecko nie zajmie jego miejsca w sercu żony? Też tak masz?

No cóż, nie łudzimy się, że po lekturze tego tekstu wszystkie twoje strachy znikną jak ręką odjął, ale może spojrzysz na nie z innej perspektywy i staną się chociaż trochę mniejsze? Bo to, że je masz, jest zupełnie normalne. Bardziej nienormalna byłaby sytuacja, gdybyś w ogóle nie miał żadnych obaw – świadczyłoby to o braku wyobraźni, a może i odpowiedzialności.

Narodziny pierwszego dziecka to przecież ogromna życiowa zmiana! I nawet gdy się cieszysz, że zostaniesz ojcem, masz prawo się obawiać, jak to będzie – jedno drugiego nie wyklucza. To nieprawda, że mężczyzna, który chce dziecka, nie ma żadnych lęków. Przeżywa je niemal każdy przyszły ojciec – w mniejszym lub większym stopniu.

Czy utrzymam większą rodzinę?

Pojawienie się dziecka w oczywisty sposób zwiększy rodzinne wydatki. To nieuniknione, bo dziecko wymaga zakupu pewnych sprzętów, ubranek, leków, jedzenia. I wszyscy rodzice muszą sobie z tymi wyzwaniami poradzić – i radzą sobie! W dzisiejszych czasach utrzymanie małego dziecka, zwłaszcza na początku, w pierwszym roku życia, nie powinno być dużym problemem. Po pierwsze dlatego, że wydatki nie są wtedy bardzo duże – szczególnie gdy dziecko jest karmione piersią i wyprawkę zrobicie (przynajmniej częściowo) z rzeczy używanych.

A po drugie, będziecie mieć nadal tyle samo pieniędzy (jeśli żona pracuje na etacie, to będzie dostawać zasiłek macierzyński) albo nawet więcej (jeśli matce nie przysługuje zasiłek macierzyński, dostanie tzw. kosiniakowe, czyli 1000 zł miesięcznie przez rok. Macie więc rok (plus okres ciąży), aby się zastanowić, jak możecie ewentualnie zwiększyć wasze dochody albo ograniczyć wydatki. Ale to jest do zrobienia!

Będzie znacznie mniej seksu…

Po urodzeniu dziecka – na pewno tak, ale tylko przez kilka tygodni. W prawidłowej ciąży natomiast seks jest jak najbardziej możliwy, a nawet wskazany, wcale nie trzeba go unikać – pod warunkiem że kobieta ma na to ochotę. A zatem i ty możesz mieć tu pewną rolę do odegrania, afirmując ukochaną i jej zmienione teraz ciało.

Ale jeśli lekarz zakaże zbliżeń w ciąży, to faktycznie trzeba z nich zrezygnować – wtedy możecie sobie okazywać czułość w inny sposób, a orgazm osiągać nie przez klasyczny stosunek, a miłość francuską czy wzajemną masturbację.

Także po porodzie przez kilka tygodni z seksem trzeba się wstrzymać. Na szczęście natura to przewidziała: u mężczyzn bardzo spada wtedy poziom testosteronu, a więc i libido. Taka chwilowa abstynencja dla kochających się ludzi nie powinna być niczym strasznym, zwłaszcza że waszą uwagę skupia teraz maluszek – a wspólne zajmowanie się nim bardzo zbliża partnerów, co powinno zaprocentować już wkrótce udanym współżyciem.

Seks już nigdy nie będzie taki sam

Tego obawiają się zarówno kobiety, jak i mężczyźni, tymczasem wcale tak być nie musi. A dokładniej: seks i tak nie jest taki sam na początku związku jak później – zawsze się zmienia. Ale może to być też zmiana na lepsze, bo najwięcej zależy tu od obojga partnerów – ich zaangażowania, inwencji, relacji uczuciowej.

Jeśli zaś chodzi o samą stronę fizyczną, faktycznie kobieca pochwa po porodzie może być luźniejsza i mniej nawilżona (dopóki trwa laktacja), ale na jeden i drugi problem można coś zaradzić. Po kilku miesiącach współżycie powinno powrócić do stanu sprzed ciąży. Przynajmniej!

Czy żona nie pokocha dziecka bardziej niż mnie?

Mężczyźni często czują się zepchnięci na dalszy plan i „opuszczeni” już w czasie ciąży swoich partnerek, bo to kobieta jest wtedy w centrum uwagi wszystkich wokół. Ale to sytuacja zrozumiała i przejściowa. Znacznie trudniej mężczyźnie zaakceptować to, że dziecko po porodzie znajdzie się w centrum uwagi ukochanej…

Zaraz po urodzeniu maluszka to o niego kobieta będzie się w pierwszej kolejności troszczyć, martwić, dogadzać mu i go przytulać. Musisz jednak zrozumieć, że to jest naturalne: młoda mama musi się nauczyć bycia mamą, bo wszystko jest dla niej nowe. Boi się o maluszka, a nie ma doświadczenia, więc wciąż jest na nim skupiona.

Ale to przecież nie znaczy, że przestała kochać ciebie! Nie czuj się więc opuszczony i się nie obrażaj, tylko wspieraj żonę i razem z nią zajmuj się dzieckiem – w tym czasie to najlepszy sposób, abyście nie oddalili się od siebie. Ale gdy minie pierwszy, najtrudniejszy okres i oboje nauczycie się życia z dzieckiem, twoja partnerka przestanie skupiać na nim całą swoją uwagę, bo przecież jest nie tylko matką, ale też żoną.

Zdarzają się niestety sytuacje, gdy młoda matka całą miłość przelewa na dziecko, ignorując męża. Ale – i trzeba to podkreślić – są to sytuacje patologiczne i wymagające interwencji. Jeśli się kochacie i tworzycie udany związek, to nie musisz się obawiać niczego takiego.

To koniec mojej wolności…

Nie, na pewno nie. Jeśli masz mądrą partnerkę, to ona na pewno tak nie myśli i nie oczekuje, że po narodzinach dziecka zupełnie zrezygnujesz ze swoich pasji czy sposobu spędzania czasu. Przede wszystkim dlatego, że sama też tego potrzebuje – musi od czasu do czasu wyjść z domu, zostawić dziecko i oddać się temu, co lubi.

Ty tak samo nadal masz prawo spotykać się z kolegami przy piwie, chodzić na mecze, wyjeżdżać na ryby czy motocyklowe zloty. Oczywiście musisz wiedzieć, że przez jakiś czas będą one rzadsze, bo w ciąży i zaraz po porodzie kobieta ma prawo oczekiwać twojej pomocy. Ale to szybko minie – po kilku tygodniach, gdy oboje nabierzecie wprawy w opiece nad dzieckiem, każde z was może wyjść samo z domu – zarówno ty, jak i twoja druga połowa. Bo oboje tego potrzebujecie.

A po kilku miesiącach także dziecko możecie zabierać ze sobą na mecz, wyprawę rowerową czy koncert (pod warunkiem, że zabezpieczycie jego uszy słuchawkami przed hałasem). A jeśli będziecie dobrze żyć z dziadkami, to możecie wyjeżdżać i bez dziecka.

Niestety, niektórzy mężczyźni zaraz po porodzie, gdy maluch wymaga najwięcej uwagi i pracy, uciekają z domu pod byle pretekstem – i nie tłumacząc niczego żonie – by odreagować poczucie utraty wolności.

Nie popełniaj tego błędu, bo bardzo was to od siebie oddali. Powinniście się zajmować malcem oboje i szczerze ze sobą rozmawiać. Wychodzić z domu powinno każde z was, ale trzeba to wcześniej uzgodnić i zaplanować. A uciekanie od obowiązków i zostawianie wszystkiego na barkach żony sprawi, że w waszym związku pojawią się pretensje i problemy.

Czy udźwignę tę odpowiedzialność?

Za dziecko odpowiedzialni są przede wszystkim rodzice, to fakt. Jednak jeśli mężczyzna jest dojrzały i gotowy na ojcostwo – to przyjdzie samo, stopniowo i naturalnie. To tak jak z posiadaniem np. pierwszego w życiu psa (też żywa istota) – na początku także są obawy i niepokoje, a potem po prostu trzeba się o niego troszczyć – najlepiej, jak się potrafi.

To wszystko. Poza tym nie jesteś sam – masz partnerkę, rodziców, może rodzeństwo – i na pewno będziesz mógł liczyć na ich wsparcie i pomoc w sprawach dotyczących dziecka, jeśli będzie taka potrzeba.

Dziecko wprowadzi chaos w moje życie

Wielu mężczyzn ma do życia nastawienie zadaniowe – lubią mieć konkretny cel czy problem do rozwiązania. To oni są od naprawiania, planowania, radzenia sobie w codziennej rzeczywistości. Tymczasem pojawienie się dziecka przewraca życie do góry nogami. Zwłaszcza dla panów lubiących mieć wszystko zaplanowane, uporządkowane i pod kontrolą – może być to problem, bo na jakiś czas trzeba odpuścić sobie porządek i przewidywalność: przy maluchu to raczej niemożliwe.

Jeśli tego się boisz, to wiedz, że owszem, dziecko spowoduje pewien zamęt w twoim życiu – ale tylko na początku. Co więcej, samo niemowlę też potrzebuje porządku, stałego rytmu dnia, zaplanowania pewnych rzeczy. Będziesz miał zatem pole do popisu!

Czy nie zawiodę przy porodzie?

Po pierwsze: to naprawdę nie ty będziesz miał wtedy najtrudniej – twoja rola to pestka w porównaniu z tym, jaki wysiłek czeka kobietę. Po drugie: nie musisz być przy porodzie, jeśli czujesz, że może to być dla ciebie za trudne i nie będziesz wsparciem dla rodzącej żony.

Szczerze o tym porozmawiajcie – powiedzcie sobie o swoich oczekiwaniach i obawach. I wspólnie, bez presji, ustalcie, co wam najbardziej odpowiada, a potem przygotujcie się do wspólnego porodu. Podpowiem tylko, że jeśli najbardziej obawiasz się, jak zniesiesz fizjologiczną stronę porodu – to wcale nie musisz tego oglądać.

Najważniejsze, abyś był z żoną w pierwszej fazie porodu, która jest najdłuższa i najtrudniejsza, i gdy twoja pomoc jest najbardziej potrzebna. W fazie parcia możesz opuścić salę porodową – i nie będzie to nic nagannego. Porozmawiajcie wcześniej o takiej możliwości, aby partnerka nie była zaskoczona i rozczarowana.

 

Publikacja zaczerpnięta z: mjakmama24.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *